Czasem mam wrażenie, że przepisów na żeberka jest tyle ilu kucharzy. Tutaj proponuje przepis na żeberka w sosie barbecue. Są bardzo aromatyczne. Na dodatek wykonanie tej potrawy jest bardzo proste.
Do przygotowania żeberek w sosie barbecue potrzebujemy:
- 2 kg żeberek
- 200 g brązowego cukru
- 50 ml sosu sojowego
- 30 ml sosu Worcestershire
- 30 ml octu winnego
- 30 ml sosu chili
- 60 ml keczupu
- 4 średnie ząbki czosnku
- 3 g granulowanej cebuli
- pieprzu
Żeberka myjemy, suszymy ręcznikiem papierowym i zawijamy w folię aluminiową. Wkładamy je do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 stop.C na półtorej godziny.
Czytaj też: Żeberka w marynacie miodowo-musztardowej
Gdy żeberka się pieką do miski wrzucamy pozostałe składniki i mieszamy. Czosnek warto zetrzeć na drobnej tarce. Sos można przygotować wcześniej, by składniki lepiej wymieniły się smakami.
Gdy żeberka się upieką wyjmujemy je z folii i oblewamy przygotowanym sosem. Odstawiamy je na minimum dwie godziny. Lub - lepiej - na całą noc. Ale wtedy musimy je schować do lodówki.
Zobacz też: Jak zrobić żeberka w piwie
Tak przygotowane żeberka wyjmujemy z sosu i układamy na grillu często je odwracając i smarując sosem. Można je też podgrzać w piekarniku.
Podawać z pieczonymi ziemniakami.
Dekonstrukcja przepisu na nalewkę z jarzębiny spowodowała, że otrzymałem trunek łagodny, niemal przewidziany dla pań. Dobrze czerwone wino spowodowało, że napitek zaskoczył niezwykłym aromatem.
Do przygotowania nalewki potrzebujemy :
- 1,5 kg jarzębiny
- 75 dag cukru
- 10 goździków
- korę cynamonu
- 2 butelki wina
Jarzębina jest bardzo dobrym surowcem na nalewki. Zbierana może być już we wrześniu, a przepisów na jej wykorzystanie jest wiele. Wiosną można zacząć przygotowywać nalewkę z kwiatów jarzębiny. Bardzo dobry trunek otrzymamy, jeśli do nalewki dodamy skórkę i sok z cytryny. Cytryna podbiją smak, ale jednocześnie wydłuża czas, po którym nalewka będzie rzeczywiście rewelacyjna.
Stare powiedzenie nalewkarzy mówi o tym, że nalewka na twardych owocach do degustacji nadaje się dopiero wtedy, gdy w naturze te owoce pojawiają się w następnym roku.
Kto nie lubi cukru i słodkich rzeczy temu polecić można wykonanie jarzębinówki wytrawnej. Smakoszom, którym znudził się smak zwykłej jarzębinówki mogą zrobić nalewkę z jarzębiny przy użyciu brandy.
Wykonanie
Ale wróćmy do naszego przepisu nalewki na winie. Dużo czasu spędziłem nad selekcją owoców wybierając tylko te najładniejsze. Potem spędziły one noc w zamrażarce.
Zaczynamy od tego że jarzębinę wyjmujemy zmrożone owoce i przepłukujemy je wrzątkiem. Wszystko to po to, by pozbyć się charakterystycznej dla tych owoców goryczki.
Następnie wkładamy do naczynia, w którym posypujemy je cukrem i odstawiamy na jeden dzień.
Goździki i kawałek kory cynamonu, tak mniej więcej o długości trzech centymetrów rozgniatamy. Wsypujemy do naczynia z jarzębiną i zalewamy dwoma butelkami czerwonego, wytrawnego wina. Odstawiamy w ciepłe miejsce nie zapominając pomieszać od czasu do czasu.
Tak przygotowany nalew trzymamy przez trzy miesiące. Po tym czasie zlewamy, filtrujemy i rozlewamy do butelek. Nalewkę wynosimy w chłodne miejsce i czekamy kolejne dziewięć miesięcy, by cieszyć się jej smakiem.
Nalewka z tarniny powszechnie uchodzi za jedna z najlepszych. Przy jej produkcji trzeba jednak zwrócić uwagę na dwa elementy: owoce muszą być dobrze zmrożone i należy unikać kontaktu owoców i samej już nalewki z metalem.
Krzewy tarniny przepięknie kwitną białym kwiatem na wiosnę. Jesienią można zbierać male owoce przypominające śliwki. Ich zbiór jest jednak utrudniony, bo chronią je długie kolce. Owoce tarniny nadają się praktycznie tylko do przetworów, bo praktycznie to tylko pestka obrośnięta skórą. Zrobienie z nich nalewki to bardzo dobry pomysł.
Owoce należy zbierać późna jesienią, po pierwszych mrozach. Jeśli okaże się to trudne można je włożyć do zamrażarki. Trzeba też pamiętać, że tarnina jest bardzo wdzięcznym surowcem na nalewki, bo można jej owoce łączyć nawet z bakaliami.
Do nalewki według tego przepisu potrzebne będzie 1,5 kg owoców. Tarninę trzeba umyć i bardzo dokładnie osuszyć. Potem owoce wsypać do słoja, zalać mieszaniną 1 l spirytusu 95 proc. i pół litra wody.
Czytaj też: Nalewka tarninowa dla facetów
Zostawić na trzy miesiące w ciemnym miejscu. Słojem trzeba poruszać ale jak się przypomni. Potem zlać nalew, owoce odcisnąć, wlać jeszcze pół litra wody i zostawić na tydzień. Zlać i teraz bardzo mocno odcisnąć.
Do drugiego słoja wkładamy sześć goździków, 10 suszonych, lekko rozgniecionych jagód jałowca, sok z połowy cytryny, 150 g cukru, 10 łyżek miodu. Zalewamy jeszcze raz mieszaniną ćwierć litra spirytusu 95 proc rozcieńczonego taką samą ilością wody. Zostawiamy na dwa tygodnie i często potrząsamy słojem, aby się cukier i miód rozpuścił. Zlewamy. Łączymy oba nalewy i odstawiamy na co najmniej pół roku.
Nalewka z tarniny najlepsza jednak jest dopiero po dwóch latach.
Harmonogram:
Pierwszy nalew - 3 miesiące
Drugi nalew (z wodą) - tydzień
Połączone nalewy - dwa tygodnie
Po zlaniu do butelek - co najmniej pół roku
Ten przepis w literaturze występuje jako nalewka z Moczydła. Nie wiem skąd się ta nazwa wzięła, ale brzmi nieźle.
Skoro gulasz po węgiersku to nie może zabraknąć papryki. Przygotowanie posiłku zajmuje około 40 min, ale potem trzeba długo czekać, zanim gulasz będzie gotowy.
Lista składników do gulaszu węgierskiego jest dość długa. Potrzeba:
- 1 kg wołowiny
- 1 paprykę paprykę
- 1 marchewkę
- 3 łyżki papryki mielonej
- 1/2 butelki wina czerwonego
- 1 łyżeczka kminku
- 1 łyżeczka kminu rzymskiego
- 2 ząbki czosnku
- ziele angielskie
- liście laurowe
- pieprz ziarnisty
- pieprz mielony
- śmietana
- sól
Wołowinę kroimy w kostkę i posypujemy mąką. Podsmażamy na patelni. W tym czasie marchewkę trzemy na talarki a cebulę kroimy na drobno. Czosnek miażdżymy i kroimy w paski.
Podsmażone mięso wrzucamy do garnka. Na tej samej patelni podsmażamy cebulę i marchewkę. Pod koniec smażenia dodajemy czosnek bacząc, by się nie przypalił. Wrzucamy wszystko do garnka z mięsem.
Zobacz też: Jak zrobić gulasz w kociołku
Kawałki mięsa na gulasz dusimy uprzednio dodawszy wino czerwone wytrawne i przyprawy: około 7-8 ziaren zioła angielskiego i dwóch, trzech liści laurowych. Można też dodać nieco ziaren pieprzu. Kmin z kminkiem ugniatamy w moździerzu i wsypujemy do garnka.
Gulasz węgierki papryką stoi, więc suszonej słodkiej nie żałujemy i wsypujemy jej co najmniej ze trzy łyżki stołowe. I łyżeczkę ostrej. Świeżą paprykę kroimy w kostkę i do gulaszu dodajemy mniej więcej na 20 minut przed końcem duszenia. Tak by zdążyła zmięknąć, ale nie zdążyła się rozgotować na papkę.
Czytaj też: Przepis na sycącą zupę gulaszową
Przed podaniem gulaszu węgierskiego na stół doprawiamy go solą i pieprzem. Wtedy też dodajemy śmietanę, by gulasz troszkę zabielić.
Podajemy z kaszą gryczaną lub z czeskimi knedlikami. Po polsku można go zjeść z pyzami na parze.
Grzyby warto mrozić, szczególnie gdy mamy ich nadmiar. Do mrożenia nadają się wszystkie najpopularniejsze odmiany: prawdziwki. podgrzybki, maślaki, rydze, kozaki, kurki, kanie i inne. Z poszczególnymi rodzajami grzybów postępujemy nieco odmiennie.
Wszystkie rodzaje grzybów przed mrożeniem trzeba oczyścić. Najłatwiej zrobimy to za pomocą nożyka i pędzelka o twardym włosiu. Nieco inaczej postępujemy z kurkami, ponieważ one są przeważnie zapiaszczone.
Zobacz też: Jak szybko i dobrze oczyścić kurki
Kozaki, prawdziwki, maślaki, podgrzybki i kanie mrozimy bez blanszowania. Oczyszczone grzyby, pokrojone w mniejsze kawałki jeśli są duże lub w całości (mniejsze egzemplarze) umieszczamy w plastikowym woreczku lub pojemniczku i wkładamy do zamrażarki.
Wyjątkiem są kanie. Ich kapelusze mrozimy w całości, nóżki możemy wysuszyć i zmielić. Potem będą świetnym aromatyzującym dodatkiem do różnych dań czy pieczeni.
Kurki i rydze przez mrożeniem trzeba przez kilka minut blanszować. W ten sposób pozbędziemy się goryczki, która często towarzyszy tym grzybom po rozmrożeniu. Kurki i rydze do woreczków wkładamy po wystudzeniu o osuszeniu na sicie.
Inne rodzaje grzybów również przed mrożeniem możemy zblanszować. Zblanszowane zajmują mniej miejsca w zamrażarce. A z tym możemy mieć najwięcej problemów. Jeśli grzyby nam się nie mieszczą w zamrażarce, to zawsze możemy je zamarynować.
Grzyby zamrażamy w porcjach do jednorazowego użycia. Rozmrożonych nie można ponownie zamrażać. Natomiast przez użyciem nie musimy ich bezpośrednio odmrażać, bo stracą wiele ze swojego aromatu.
Zamrozić możemy też grzyby wcześniej usmażone.
Serca drobiowe mogą być przygotowywane na wiele sposobów. Wiele osób nie chce ich próbować, tymczasem są to podroby delikatne, miękkie i smaczne. Tutaj podam przepis na serce drobiowe w sosie.
 |
| Fot. |
Do przygotowania serc drobiowych potrzeba:
- 0,5 kg serc drobiowych
- 1 l bulionu warzywnego
- średnią cebulę
- małą marchewkę
- pietruszka zielona
- sos sojowy
- ziele angielskie
- liść laurowy
- sól
- pieprz
- mąka ziemniaczana
Potrawka z serc drobiowych jest oczywiście propozycją dla tych osób, które lubią podroby. Może ona być doskonałą odmiana dla najczęściej zjadanej
Przygotowując potrawkę najpierw musimy zająć się sercami. Trzeba je umyć i pozbyć się z nich tłuszczu i resztek żył. To zajęcie jest trochę czasochłonne, ale właściwie niezbędne by potrawka była do zjedzenia.
Potem musimy drobno posiekać cebule i zetrzeć marchewkę.
Gdy te elementy są już wykonane wtedy do garnka, w którym będziemy przygotowywać potrawę, wlewamy bulion warzywny i dodajemy przygotowane serca drobiowe, cebulę oraz marchew. Warto to przyprawić listkiem laurowym i kilkoma ziarnami ziela angielskiego.
Zobacz też:
Po około 40 minutach, gdy warzywa są miękkie, a serca miękkie, całość zagęszczamy mąką ziemniaczaną. Rozpuszczamy dwie łyżki mąki w niewielkiej ilości zimnej wody i powoli wlewamy ją do garnka. Na koniec dodajemy dwie łyżki sosu sojowego, a do smaku sól i pieprz. Wsypujemy też na wierzch posiekaną zieloną pietruszkę.
Serca drobiowe możemy podawać najlepiej z kaszą gryczaną albo z ryżem. Można też wymieszać je z makaronem. Ziemniaków do tej potrawy nie polecamy.
Myli się ten, kto uważa, że każdy marynuje grzyby w ten sam sposób. Przy tej robocie jest wiele trików i sztuczek, które warto poznać, wykorzystać i stosować potem te, które najbardziej nam pasują.
Do marynowania trzeba przygotować:
- 1 i 1/4 szklanki octu
- dwie łyżki cukru
- łyżeczkę soli
- litr wody
Do każdego słoika wkładamy:
- liść laurowy
- 3 goździki
- ćwierć łyżeczki gorczycy
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- 10 ziarenek czarnego pieprzu
Do marynowania najlepiej używać niewielkich i zdrowych grzybów. Co znaczy niewielki? Taki, który ma kapelusz mniejszy niż otwór w słoiku. Oczywiście im mniejsze tym lepsze. Grzyby marynuje się bez nóżek (wyjątek - rydze). I warto też pamiętać o tym, by każdy gatunek grzyba marynować oddzielnie.
Do marynowania około 2 kg grzybów potrzeba 6 słoików po dżemie (pojemność ok. 0,3 l).
Grzyby czyścimy, myjemy i gotujemy. O tym jak najlepiej oczyścić kurki przeczytamy w tym miejscu. Wrzucamy je do gotującej się wody, do której warto wlać około 1/4 szklanki octu. Dzięki temu nie stracą one świeżego koloru i potem w słoiku będą się świetnie prezentować. Będą też jędrne i nieprawdą jest, że z octem się nie ugotują.
W czasie gotowania trzeba uważać, bo woda lubi kipieć. Pianę możemy zdejmować w czasie gotowania. Po ok. 10 minutach grzyby wyjmujemy z wody, ale - Uwaga! - nie wylewajmy jej. Wszak tam jest pełno grzybnego aromatu, a w marynowaniu o jego zachowanie nam chodzi. Tą wodę wykorzystajmy do zrobienia marynaty.
Czyli potrzebne będą jej 4 szklanki, które zagotujmy krótko ze szklanką octu, solą i cukrem.
Wystarczy już tylko umieścić grzyby w słoiku (nie za mocno ubijając). Zalewamy ciepła marynata i zakręcamy. Dla spokojnego sumienia można jeszcze słoiki wstawić do piekarnika rozgrzanego do 100 stop. C w celu spasteryzowania.
Osobiście bardzo lubię, gdy marynata grzybowa przechodzi subtelnym aromatem goździków. Według mnie podkreślają one leśny smak. Ale nie wolno dodać ich za dużo.
Z goździków można oczywiście zrezygnować. Można je zastąpić (lub uzupełnić) ząbkiem czosnku lub łodygą świeżego tymianku, które również świetnie pasują do grzybków.