Gołąbki to popularne danie, które ma swoje odmiany w różnych zakątkach kraju. Pod tym pojęciem rozumie się mięso wymieszane z kaszą lub ryżem podane zawinięte w liściu kapusty.
Jakie mięso można użyć do gołąbków? Praktycznie każde. Możne je też mieszać. Może to być karczek wieprzowy, biodrówka, pręga wołowa, można też je robić dodając mięsa drobiowego. Sęk w tym by użyte mięso nie było zbyt suche.
W zależności od naszych upodobań można mięso miesząc z ryżem lub kaszą gryczaną lub jęczmienną. Różnej też można użyć do gołąbków kapusty. Mogą to być liście kapusty białej, włoskiej lub liście kapusty kiszonej w całych główkach.
Wiele osób chętnie zjada tę potrawę, ale niechętnie ją przygotowuje. Dlatego też warto pokusić się o przygotowanie gołąbków w taki sposób, nie farszu nie trzeba było zawijać w liście kapusty. Takie odwrócone gołąbki można zrobić albo z kapustą kiszoną, albo wykorzystując mięso drobiowe i poszatkowaną zwykłą kapustę białą. Tak przygotowane gołąbki bez zawijania można zapiec w sosie pomidorowym.
Ponieważ przygotowanie gołąbków to czasochłonna praca warto zrobić ich więcej. Nadwyżkę warto wtedy zamrozić na czas, gdy nie będziemy mieli kiedy zająć się gotowaniem.
Do przygotowania gołąbków po góralsku potrzebne są takie składniki:
- 1 duża główka białej kapusty kiszonej
- 0,5 l soku z kiszonej kapusty
- 15 dag wędzonego boczku
- sól
- liść laurowy
Oprócz tego osobno musimy zgromadzić składniki na farsz:
- 60 dag baraniny
- 1 dużą cebulę
- 1 szklankę kaszy jęczmiennej
- 1 szklankę ryżu
- 1 łyżkę smalcu
- sól,
- pieprz
Robienie gołąbków zaczniemy od przygotowania farszu. Najpierw musimy ugotować ryż i kaszę jęczmienną. Musimy je gotować osobno.
W czasie gdy garnki z ryżem i kaszą się gotują przygotowujemy pozostałe składniki farszu. Na patelni rozgrzewamy smalec i przysmażamy na nim drobno pokrojoną cebulę. Gdy ona się przyrumieni kładziemy na tę patelnię zmielone wcześniej mięso baranie. Gdy mięso się przypiecze wrzucamy je do miski i łączmy z ugotowanym już ryżem i kaszą.
Teraz wszystkie te składniki dokładnie mieszamy i przyprawiamy solą i pieprzem. Od tego, jak uda nam się ów farsz doprawić, zależy ostateczny smak gołąbków.
Czytaj też: Kwaśnica, zupa z kiszonej kapusty
Czas zająć się kapustą. Najpierw musimy ją sparzyć. Zalaną wrzątkiem zostawiamy na około trzy minuty. Potem wykrawamy głąb i główkę wkładamy do dużego garnka z osoloną wrzącą wodą. Musimy poczekać aż liście zmiękną.
Gdy już wyjęta z wrzątku kapusta nieco ostygnie odrywamy od niej poszczególne liście. Wkładamy w nie przygotowany już farsz i zawijamy. Gotowe wkładamy do garnka wyłożonego niepotrzebnymi liśćmi kapusty. Gdy garnek się zapełni zalewamy go sokiem z kiszonej kapusty, dodajemy liść laurowy i na małym ogniu gotujemy pod przykryciem przez co najmniej pół godziny.
Gotowe wykładamy na talerz i polewamy skwarkami z usmażonego boczku wędzonego.
Banany w kawie to propozycja dla miłośników kawy i jednocześnie zwolenników lekkich deserów. Danie jest proste w przygotowaniu i smakuje wybornie.
Do przygotowania bananów w kawie potrzebujemy:
- 4 niewielkich bananów
- 15 ml kawy rozpuszczalnej
- 15 ml gorącej wody
- 25 g cukru trzcinowego
- 250 ml jogurtu greckiego
- prażonych migdałów
- soku z cytryny
Zaczynamy od bananów, które muszą być dojrzałe. Jednego obieramy ze skóry i kroimy w plastry. Można go skropić sokiem z cytryny, tak by nie ciemniał. Pozostałe banany, po obraniu, rozcieramy widelcem na talerzu.
Zobacz też: Przepis na szybką nalewkę kawową
Rozpuszczoną w gorącej wodzie kawę wylewamy na roztarte banany. I rozpoczynamy umieszczanie ich w pucharkach. Najpierw nakładamy trochę pogniecionych bananów z kawą i posypujemy je cukrem trzcinowym (w ogóle zawsze do kawy tego rodzaju cukier jest polecany). Na to nakładamy łyżeczkę jogurtu. Dobrze żeby był gęsty, taki właśnie jak grecki.
W ten oto sposób otrzymujemy pierwszą warstwę - w ten sam sposób nakładamy następne do wyczerpania składników. Dla upiększenia ostatnią warstwę jogurtu możemy wymieszać z odrobiną kawy. Otrzymamy taki marmurkowy wzór.
Czytaj też: Jak zrobić likier czekoladowy
Całość dekorujemy plastrami banana i prażonymi migdałami. Zjadamy natychmiast po zrobieniu.
Dziesięć czy może pięć minut? Ile powinno się gotować jajko, by było idealnie ugotowane na twardo? Żółtko musi być twarde w całości, nie może się rozlewać ani trochę a jednocześnie nie powinno mieć zielonej obwódki.
Jajka na twardo mają w kuchni wielorakie znaczenie. Można je podać na kanapkach, z majonezem. Można dodać do różnych sałatek, takich jak na przykład sałatka z wędzonej makreli.
Dobrze ugotowane jajko na twardo to takie, które ma twarde żółtko, w żadnym fragmencie nie ma ono galaretowatej struktury. Jednocześnie żółtko jest idealnie sztywne, nie galaretowate. Jajko ma mieć całą skorupkę i w czasie gotowania nie może wypływać z niego białko. A jeśli nawet skorupka pęknie to wielkiej tragedii z tego nie róbmy.
Żeby jajko spełniało te wymagania potrzeba przestrzegać kilku wskazówek:
Po pierwsze
Jajka wrzucamy na wrzątek obficie posolony (zapobiega to, lub znacznie ogranicza, wypływaniu białka, gdy skorupka jest nieszczelna).
Przeczytaj też: Jak samemu zrobić dobry makaron
Po drugie
Nie gotujemy jajek wyjętych prosto z lodówki - różnica temperatury sprzyja pękaniu skorupki. Jajko przed wrzuceniem na wrzątek dobrze jest umyć w ciepłej wodzie i zostawić by się ogrzało do temperatury pokojowej. Jajka też będą miały mniejszą skłonność do pękania jeśli zawiniemy je w serwetkę tak, by przypominały cukierek.
Po trzecie
Gotujemy przez osiem i pół minuty! To taka ortodoksyjna zasada, która została wymyślona przez zawodowych kucharzy, którym do kuchni trafiają się zawsze jajka o tej samej wielkości. Gotując w domu musimy się zastanowić, czy mamy jajka małe czy duże, czy dużo jajek wrzucamy do małego garnka (nie polecamy) czy mało jajek do dużego garnka (to już wiele lepiej). Niech te 8,5 minuty będzie wzorcem do którego dodamy lub odejmiemy ze 30 sek.
Po czwarte
Ugotowane jajka natychmiast zalewamy zimną woda, lub - jeszcze lepiej - wrzucamy do miski z lodem. Chodzi o to, by je jak najszybciej ochłodzić - po wyjęciu z wrzątku jajko jest gorące i żółtko, już niepotrzebnie, nadal się ścina.
Przygotowanie karpia według podanego niżej przepisu jest wyśmienitą alternatywą od tradycyjnego karpia smażonego. I to nie tylko na Wigilię. Karp - w tym przypadku gotowany - jest delikatny i ma atrakcyjny kolor.
Do przygotowania karpia na niebiesko potrzebujemy
- 1 średniego karpia
- 1/2 szklanki octu
- 1 cebule
- 200 ml śmietany
- 3 łyżki chrzanu
- cukier
- cytryna
- 100 g masła
- ziele angielskie
- sól
- pieprz
Karpia najczęściej zjadamy na Wigilię. Jest to błąd, bo karp dostępny jest przez cały rok, a przepisów na jego przygotowanie jest sporo. Może warto eksperymentować w ciągu roku, by potem, na Boże Narodzenie, osiągnąć mistrzostwo? Próbować można na przykład karpia pieczonego, po którym można tylko palce lizać.
Historia karpia podawanego na niebiesko sięga... średniowiecza. To w XIII wieku w okolicach Milicza osiedlili się cystersi, którzy zaczęli hodować karpie. Stawy i hodowla przeżyła do dziś a karp milicki należy do najlepszych w Polsce.
Zobacz też: Flądra smażona w domu
Historia była jednak kapryśna i hodowlę karpia pod Miliczem przejęła rodzina von Moltzanów. To oni właśnie przez setki lat zajmując się karpiami doprowadzili do jego świetności. Ryba była podawana na stołach koronowanych głów w całych Niemczech.
Jednym z "wynalazków" rodziny jest właśnie opracowanie przepisu na karpia podawanego na niebiesko. Najkrócej mówiąc (przepis poniżej) kolor ten ryba uzyskuje gdy jest moczona w occie. Współcześnie ocet można zastąpić na przykład sokiem z cytryny i też osiągnie się ten sam, bajkowy efekt.
Wykonanie
Karpia, najlepiej o wielkości 1,5 do 2 kg, myjemy, układamy w naczyniu i zalewamy gorącym octem. Rybę zostawiamy w occie na 10 min. Ten etap pozwoli nam na uzyskanie nietypowej, niebieskiej barwy karpia.
W tym czasie w garnku gotujemy wodę z dodatkiem ziela angielskiego, pokrojonej cebuli, solą i pieprzem. Gdy woda się zagotuje, przenosimy do niej karpia. Trzeba tylko uważać, by ryba nie leżała bezpośrednio na dnie garnka - dobrze by leżała na sitku lub podkładce do gotowania na parze.
Czytaj też: Smażona ryba w occie
Karp w gorącej wodzie powinien przebywać przez pół godziny, ale uważać trzeba, by woda się nie zagotowała.
W tym czasie przygotowujemy sos do ryby. Śmietanę, najlepiej 36 proc., ubijamy z chrzanem i doprawiamy solą i cukrem.
Przygotowanego już karpia kładziemy na półmisku i dekorujemy śmietaną. Możemy też udekorować plastrami cytryny. Do karpia można też podać roztopione masło.
Sprzedawczyni na targu poleciła mi dynię do jedzenia na surowo. Można jeść jak marchewkę, można użyć do surówki – zachwalała. I skusiłem się.
Do przygotowania sałatki z dyni potrzebujemy następujących składników:
- 25 dag dyni
- mały por
- duże jabłko
- pomidora
- majonez
- cytrynę
- cukier puder
- pieprz i sól
- koperek
Kilka dni minęło, zanim się przekonałem i przełamałem niechęć do surowej dyni. W końcu ugryzłem i… wcale mnie nie zachwyciła. Postanowiłem więc coś z nią zrobić. Padło na surówkę.
Z dyni robiłem różne rzeczy, ale nigdy nie była ona surowa. Zanim przygotujemy na przykład faszerowaną dynię makaronową, to musimy ją podgrzać w piekarniku lub na parze. Przy robieniu dżemu z dyni z jabłkiem to wiadomo - musi się ona prażyć ładnych kilka minut. Krem z pieczonej dyni nie tylko wymaga pieczenia, ale i gotowania.
Wykonanie
Najpierw obieramy ze skóry dynię. I trzemy na grubej tarce. Obrane jabłko ręcznie kroimy w kostkę. W duże kawałki kroimy też por. Pomidora dobrze jest obrać ze skóry i pozbyć się gniazd nasiennych. A potem pokroić w kostkę tak samo jak jabłka.
Wyciskamy sok z cytryny i mieszamy z łyżką cukru pudru. Potem dodajemy do tego dużą łychę majonezu (ewentualnie śmietany lub jogurtu) i dokładnie mieszamy. Na końcu zalewamy tym płynem miskę pokrojonych warzyw, mieszamy i doprawiamy. Dla ozdoby można posypać całość posiekanym koperkiem.
Dobrze, gdy taka surówka może trochę postać. Surowa dynia, w takiej postaci, połechtała moje podniebienie.
Gdy już raz spróbowałem to potem się nie bałem i zrobiłem równie wspaniałą surówkę z dyni z pomarańczą.
Młode ziemniaki zapiekane w maśle, z ziołami, to raj dla podniebienia. Jednak żeby wejść na wyżyny przygotowywania tej potrawy trzeba dużo staranności i doboru składników na najwyższym poziomie.
Właściwie to składników nie ma dużo. Wystarczy tylko:
- 60 dag ziemniaków
- kostka masła
- krzaczek tymianku
- gałązka rozmarynu
Reżim technologiczny jest jednak ważny. Dlatego też najlepiej wybrać młode ziemniaczki pochodzące z Francji. Wszystkie powinny być tej samej wielkości i nie za duże, ale i nie za małe. Dobrze jest też zdobyć wysokiej jakości masło. Takie o jak największej zawartości masła w maśle. Pamiętajmy, że ze słabych produktów nie będziemy mieć dobrego dania.
Zobacz też: W plastrach pieczone ziemniaki Hasselbacken
Świeży tymianek jest w handlu dostępny cały rok, ale jak go zabraknie to od biedy można się posłużyć suszonym. Nie ma to jak świeży i to dodany w dużej ilości. Najlepiej poświęcić na to całą dostępną doniczkę.
Podobnie z rozmarynem, z tym, że nie potrzeba go aż tak wiele. Świeżego wystarczy gałązka.
Masło rozpuszczamy powoli na bardzo małym ogniu. Czekamy aż zniknie piana i wtedy wrzucamy zioła. Pozwalamy, by masło przeniknęło aromatem ziół.
Następnie do garnka wkładamy delikatnie (tak, właśnie wkładamy, a nie wrzucamy) ziemniaczki, które wcześniej obraliśmy. Powinny one pływać w maśle w co najmniej 1/3 objętości. Cały czas utrzymujemy mały ogień.
Czytaj też: Jak przygotować pyszne frytki
Garnek zakrywamy pokrywką i ustawiamy timer na 30 min ciesząc się niezwykłym zapachem unoszącym się w całej kuchni. Po półgodzinie młode ziemniaki przewracamy i czekamy kolejne 30 min.
Gotowe ziemniaki wyjmujemy z garnka szczypcami lub łyżką (byle nie widelcem). Podajemy do mięs lub zjadamy samodzielnie.
Upieczone ziemniaki nie powinny długo leżeć w maśle. Gdy nie zjemy wszystkich można je wyjąć i schować w lodówce. Ogrzewać w rozgrzanym piekarniku.
Śledź w bułce to potrawa absolutnie fenomenalna, bardzo łatwa do kupienia nad morzem. Niestety nie w Polsce, a w Niemczech na wyspie Rugia. Ale łatwo można zrobić taką kanapkę samemu.
 |
| Fot. Pan Piter |
Do przygotowania śledzia w bułce potrzebne są:
- bułka
- matias śledziowy
- majonez
- cebula
- sałata
Prawda, że składniki proste? I aż się dziwić, że nad naszym morzem to jakiś wyszukany rarytas. Budkę oferującą taki rarytas widziałem tylko w Ustce w porcie. Spróbowałem i się nie zawiodłem.
Zobacz też: Śledzie marynowane z koprem w soku cytrynowym
Podany przepis, mimo że taki prosty, może mieć wiele, wiele odmian. Wszystko zależy od tego, jakich składników użyjemy. Bułka przecież może być pszenna, żytnia, razowa... Każda się nadaje, więc warto wykorzystać tą, którą najbardziej lubimy.
O matiasach to wiadomo. Mogą to być takie wyjęte prosto z marynaty. Mogą być przygotowane jako wiejskie, korzenne, holenderskie, szwedzkie, octowe, z oleju i inne. Każdy się nadaje, że świadomością, że i finalny produkt będzie miał za każdym razem inny smak.
Czytaj też: Śledzie w zalewie octowo-cebulowej
Podobnie cebula. Może to tej kanapce znaleźć się cebula zwykła, może być cukrowa, szalotka lub czerwona. Czyli na mniej lub bardziej cebulowo. Ja preferuje cukrową, ale ona nie jest dostępna przez cały rok.
Również sałata za każdym razem może być podana inna. Również pasuje każda. Tak samo jak używamy do kanapki ulubionego majonezu.
Sposób przygotowania
jest bardzo prosty. Bułkę przekrawamy na pół, ale uważnie by nie rozkroić jej całkiem. Dobrze, by w jednym końcu bułka się trzymała.
Obie części smarujemy majonezem i dodajemy nieco drobno skrojonej cebuli. Układamy sałatę, matiasa i posypujemy znów cebulą. I całość gotowa.
W czasie jedzenia trzeba tylko uważać, by się nie pobrudzić.